Menu

...dla dobra dziecka...

o karkołomnej walce z wymiarem sprawiedliwości dla dobra dziecka

BS

zakrytka

 

B.S., dowód osobisty wydany przez Prezydenta Miasta Szczecina, l. 38, starszy pracownik socjalny zam. w Szczecinie, nie karana za składanie fałszywych zeznań, partnerka wnioskodawcy...”

 

Poznałyśmy się 7 kwietnia 2017 roku, w szczecińskim parku trampolin. Podeszła do mnie, podała dłoń i usiadła obok. - Wiesz, pomimo wszystko my jako dorośli powinniśmy dawać dobry przykład dziecku. Rozmawiać i dbać o dobro dziecka...

 

12 czerwca 2017 na sali sądowej poinformowała wszystkich (ze mną włącznie) jak wyrodną matką jestem, o tym że utrzymanie A kosztuje ok 1.200 zł miesięcznie (pół roku później kwota ta wynosiła już przeszło 3.000 zł), a ja nie dokładam ani złotówki, nigdy nie interesowałam się dzieckiem, zawsze wyłącznie ojciec zabiegał o kontakty dziecka ze mną, dzieciak ze spotkań ze mną wraca brudny i głodny, a starszego syna najchętniej oddałabym do domu dziecka. Miedzy innymi.

 

Słowa okraszane porozumiewawczym uśmiechem i absolutną pewnością siebie.

 

Nie było nikogo kto mógłby mnie bronić. Przecież Sąd odrzucił wniosek o przesłuchanie moich świadków. Adwokata również mi odmówiono. Byłam sama. Ich było troje – adwokat, M i jego konkubina. I tak mu się chlapło, że miał kogokolwiek na świadka. Od wielu lat nie ma przyjaciół, znajomych – wszyscy popłynęli finansowo na kontaktach z nim. Matka, żyjąca w pożal się boże niemal psiej budzie na końcu świata z niepełnosprawnym umysłowo synem, widuje komornika raz na tydzień. Szukają M ale i zabierają jej co się da, bo M na nią również zaciągał długi… Kiedyś poczciwina próbowała mnie ostrzec. Syn poczciwiny w porę temu zapobiegł… Nie ostrzegł mnie również jedyny kolega M, którego miałam przyjemność poznać. Z gatunku również wyrolowanych, z podgatunku tych przyzwyczajonych do M- kombinacji. Nikt nie opowiedział mi o problemach z prawem, o oszukiwaniu kolejnych „wielkich miłości” M, o długach…

 

W kolejnym piśmie procesowym dowiodłam fałszywości niemal wszystkich twierdzeń BS. Dokumentami urzędowymi.

 

Natchniona promieniami słońca, współczuciem i poczuciem solidarności jajników pewnego sierpniowego dnia roku pańskiego 2017 zadzwoniłam do konkubiny. Najwyraźniej nie była w nastroju do używania lewej półkuli mózgu bo nijak nie przyjmowała logicznych argumentów. M jest święty, a wszystko co złe to tylko pomówienia złych ludzi. Tak, znam to, też go broniłam za krótkich czasów naszej świetności.

 

Do maili- elaboratów M, w których najczęstszymi słowami są – jesteś – zerem – już przywykłam. Po latach wysłuchiwania tego i temu podobnych na żywo, forma pisemna stała się wręcz wybawieniem. Nauczyłam się nie odpisywać – podobnie jak uprzednio, nie odpowiadałam. Kłębek agresji ruszony jedynie się rozwija, a w M wypadku to niekończąca się nić…

 

W tym roku urodziny A przypadły na weekend który powinien spędzić z mamą, w Krakowie. Wspólnie robiliśmy na ten dzień plany…

 

6 kwietnia 2018 roku mail od BS (nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek udostępniała jej mój adres mailowy). Dowiaduję się między innymi, że zabraniam starszemu synowi utrzymywania kontaktów z nimi, że wyrodna matka – to już standard, że powiedziałam coś synkowi i przepłakał cały wieczór… W odpowiedzi poprosiłam o konkrety – przykłady zabraniania, daty przepłakanego wieczoru, bo tego coś nie powiedziałam synkowi itd. Konwersację urwała.

 

Urodzin razem w Krakowie nie spędziliśmy. M miał inne dla syna plany.

 

Inne plany ma również na wszystkie święta, na ferie i wakacje. Moja matka nie rozumie dlaczego chociaż jednych świąt w roku wnuk nie może z nią spędzić, jak to miało miejsce przez pierwsze cztery lata jego życia, kiedy M nigdy nie było w domu. Nie może, bo ma nową religijną konkubinę. I maluje wzniosły obraz rodzinnego M. W ramach nowego image nawet ochrzcił A. Bez mojej zgody i wiedzy.

 

Konkubina miała syna. Zmarł bardzo wcześnie – szczegółów nie znam. Ale zrozumiałam skąd parcie na rolę matki dla mojego syna.

 

Parcie ma również na pozornie-nie-wiadomego-pochodzenia kasę M. Coroczne wakacje nad Lago di Garda, zimowe wypady na narty i kolejny samochód klasy premium skutecznie znoszą wyrzuty sumienia. Egzekucje komornicze stają się jakby niewyraźne, wezwania urzędów skarbowych celem wyjaśnienia strat wynikających z M pitów ważą tyle co zeszłoroczny śnieg. Bilans BS wychodzi na plus. Bingo.

 

 

 

 

© ...dla dobra dziecka...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci